Już ze wsparciem PRES – Łukasz Korzestański, zdolny zawodnik ICE CROSS DOWNHILL

Jesteśmy bardzo dumni z tego, że grupa PRES może wspierać młodych i tak zdolnych ludzi! By przybliżyć Państwu postać Łukasza oraz sama dyscyplinę jaką się zajmuję prosimy przeczytać artykuł do końca :) No i trzymajmy kciuki za jutrzejszy występ Łukasza w Red Bull Crashed Ice już 7 i 8 grudnia w Jokohamie. Powodzenia!

„Żeby doświadczyć potężnego zastrzyku adrenaliny, jaki daje ice cross downhill, musiał wyrwać się z wiru rozgrywek o mistrzostwo Polski.

Debiut Łukasza Korzestańskiego w najszybszym z łyżwiarskich sportów miał miejsce w poprzednim sezonie. Jeden raz wystarczył, by młody Torunianin przekonał się ponad wszelką wątpliwość, że w jego życiu, od najmłodszych lat podporządkowanym hokejowemu reżimowi treningowemu, musi znaleźć się miejsce na downhill. Nie tylko na starty, ale i na dodatkowe, ściśle ukierunkowane przygotowania. Łukasz nie wchodzi na tor by pozjeżdżać. Zawsze walczy o zwycięstwo!

Pierwszy start Korzestańskiego na mistrzostwach świata juniorów Red Bull Crashed Ice miał miejsce w Marsylii. Lodowy tor wybudowano u wybrzeży Morza Śródziemnego. „Najbardziej zaskoczył mnie ogrom tego wszystkiego”, mówi nasz zawodnik, który zdobył wtedy 6. miejsce i okrzyknięty został przez media wielką nadzieją polskiego ice crossu. „Nie wiedziałem, że to jest aż tak wielkie! Tory, liczba ludzi, cała otoczka! Nie zapomnę swojego pierwszego wyścigu. Poczułem się jak żółtodziób – mimo że jeżdżę na łyżwach od 5 roku życia”.

Po debiucie trzeba było wrócić do obowiązków hokejowych, z którymi nie dało się pogodzić kolejnych, downhillowych startów. Dopiero, gdy zespół Łukasza odpadł z play-offów, możliwy był start w ostatnich ubiegłorocznych zawodach Red Bull Crashed Ice w Ottawie. Na tle rywali, którzy przez cały sezon zbierali cenne punkty do rankingu, w klasyfikacji generalnej Polak wypadł całkiem nieźle. Znalazł się na 14. pozycji. Zdobyte doświadczenia jednoznacznie uzmysłowiły Łukaszowi, że ice cross downhill to niezwykle wymagający sport, na tyle specyficzny, że na poziomie wyczynowym nie da się traktować go jako przerywnika w grze w hokeja.

Obecnie Łukasz gra zawodowo w Neście Mires Toruń – w swoim rodzinnym mieście. Rozpoczął studia na toruńskim Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. „Wszystko zorganizowałem tak, bym miał możliwość jak najlepiej przygotować się do startów w Red Bull Crashed Ice. Wprawdzie ciężko jest to wszystko pogodzić. Biegam od rana do nocy – ze skate parku na wykład, z wykładu na siłownię, czy na lód. Ale myślę, że dzięki temu efekty przyjdą. Szczerze, już czuję wyraźny postęp w porównaniu z minionym sezonem”. Nie jest to jedynie subiektywne odczucie. Ten stan rzeczy widać zarówno w stylu jazdy Łukasza, jak i w uzyskiwanych przez niego wynikach. W otwierających aktualny sezon mistrzostw świata zawodach Riders Cup, w austriackim Wagrain, gdzie nie ma podziału na juniorów i seniorów, Łukasz zajął rewelacyjne, 15. miejsce.

Z całą pewnością pomogły w tym poprzedzające start treningi w hokejowej akademii Red Bulla w Salzburgu. Tam polscy zawodnicy mogli trenować pod okiem Andreia Lavrowa- trenera juniorów hokejowej drużyny EC Red Bull Salzburg, do niedawna jednego z czołowych zawodników Red Bull Crashed Ice.

Pomimo, że w tym sezonie Łukasz startuje jeszcze jako junior, dzięki osiąganym wynikom uzyskał „dziką kartę” i zdobywa doświadczenie w walce bark w bark z seniorami. W pierwszym wielkim evencie tego sezonu, czyli zawodach Red Bull Crashed Ice w Saint Paul, pewnie awansował do finałowej sześćdziesiątki czwórki, zajmując ostatecznie 49. miejsce. Jest to najlepszy wynik Polaka w rozgrywkach seniorów od wielu lat. Fakt ten cieszy tym bardziej, że uzyskał go w mekce ice cross downhillu, gdzie rywalizację najszybszych łyżwiarzy świata ogląda co roku ponad 100 000 widzów! „Starałem się oglądać wszystkie biegi Łukasza. Naprawdę świetna robota, zaskakująco pewnie trzymał się na torze”, powiedział były mistrz świata Marco Dallago, który wygrał te zawody. Słów uznania pod adresem Łukasza nie krył również Mirko Lahti, triumfator rywalizacji juniorów i obrońca tytułu w tej kategorii: „Do tej pory nie mieliśmy okazji ścigać się w jednym biegu. Na tyle, na ile udało mi się widzieć jazdę Łukasza, to robi bardzo duże postępy. Jest w końcu w nielicznym gronie juniorów, którzy są w stanie ścigać się na równi z seniorami”.

Jednym z celów Łukasza na ten sezon jest zajęcie miejsca na podium w juniorach. Najbliższa okazja ku temu nadarzy się już 3. lutego, na naturalnym torze w fińskiej Jyväskyli, gdzie odbędzie się kolejny przystanek Red Bull Crashed Ice. Tor będzie istną torturą dla nóg. Jego długość to 630 m – dystans niemalże dwukrotnie dłuższy niż w Saint Paul.

Poza kondycją, wielkim atutem na fińskim torze będą umiejętności jazdy na łukach, a to akurat bardzo silna strona Łukasza. Oczywiście nie będzie łatwo. Finowie to obok Kanadyjczyków naród najbardziej zakochany w ice cross downhillu. Mają dużą liczbę topowych zawodników i przyzwyczaili nas do tego, że każda kolejna impreza na ich ziemi to wysyp nowych talentów, z których każdy przed swoją publicznością pragnie pokazać dumę z reprezentowania swojego kraju.

W kategorii seniorów, w Jyväskyli wystąpi również Robert „Mango” Grochowicz i wszystko wskazuje na to, że to właśnie z nim Łukasz walczył będzie w tym sezonie o miano najlepszego Polaka w świecie ice cross downhillu. „Mimo, że Mango to świetny człowiek i mój dobry przyjaciel, to na torze nie odpuszczę. Na pewno zobaczycie między nami zdrową i silną rywalizację”, mówi Łukasz, po czym chwyta kij hokejowy i wychodzi na kolejny trening. Zamykając drzwi od szatni dodaje: „Dzisiaj będzie wydolność. Przyda się na Finlandię”. Na pytanie, czy przegoni Lahtiego odpowiada: „Zrobię wszystko, by czuł mój oddech na swoich plecach, choć mam nadzieję, że to on będzie oglądał moje plecy w finale”.

 

źródło tekstu:

https://www.redbull.com/pl-pl/lukasz-korzestanski-polski-hokeista-w-red-bull-crashed-ice?fbclid=IwAR1kvoVG30EDGJ36Fb0b1oqrDSKjG2UpcamFdF4DuuQoEfgefI8k7qFrGWc

zdjęcia:

https://www.facebook.com/lukasz.korzestanski/photos